Salsation – jak pokochać taniec? :)

Cześć dziewczyny!

Rzadko ostatnio piszę, a to wszystko – nie, wcale się nie tłumaczę! – z powodu braku wolnego czasu.
Całkiem niedawno zaczęłam nową pracę, dzięki której czasu mam więcej, ale każdą wolną chwilę zapełniają mi zajęcia salsation… Wiecie o czym mówię, czy może jeszcze nie spotkałyście się z tą nazwą?
Jeśli należycie do grona tych nieszczęsliwie nieświadomych, to zaraz Was oświecę!

Od kilku lat popularną formą aktywności – głownie dla kobiet – jest zumba, która łączy taniec z ćwiczeniami fitness. Bardzo przyjemny sport, który naprawdę potrafi zmęczyć. Mi niezbyt przypadł do gustu za pierwszym razem – ok. pól roku temu zaliczyłam pierwsze zajęcia i jedyne co pamiętam, to niemoc spowodowana nieogarnięciem kroków, kompletnym. Z każdą kolejną godziną na sali było lepiej, ale mimo wszystko nie jestem nadal maniaczką zumby –  tak naprawdę to czy nam ona przypadnie do gustu, zależy wyłacznie od instruktora. Dzięki zajęciom zumby, a właściwie prowadzącej je dziewczyny, trafiłam na jej kolejne zajęcia, ty  razem o intrygującej nazwie salsation.

Idąc na pierwsze zajęcia, nie wiedziałam do końca czego się spodziewać, ale byłam przekonana, że będzie to forma salsy – pląsy przy latynoskich rytmach. Jakże się myliłam! Nazwa „salsation” to połączenie słow „salsa” i „sensation”, stworzona przez przesympatycznego Alejandro Angulo, twórcę całego zamieszania. Wszystko narodziło się w Azji i w exspresowym tempie rozprzestrzenia sie na pozostałe kontynenty. W Europie program salsation jest chyba najbardziej popularny, a wśród krajów europejskich Polska prowadzi! Zauważyłam, że instruktorzy prowadzący do tej pory zumbę, szkolą się też z salsation, lub całkowicie się na nie przerzucają.

Same zajęcia salsation mają trochę wspólnego z salsą, ale zdecydowanie nie jest to salsa:)
Nazwa pochodzi od nazwy sosu  i najprościej mówiąc oznacza mix przeróżnych styli tanecznych.
Wg definicji, ten nowy program taneczny stworzony w Azji, również łaczy fitness z tańcem, ale w przeciwieństwie do zumby, nie są tu ważne same ćwiczenia, ale muzykalność i ruch będący przeważnie ciekawą interpretacją danego utworu. Wersji układów salsation jest mnóstwo, każdy znajdzie z pewnością coś dla siebie – od ballad, przez utwory dance, po czarne rytmy.
Nawet jeśli nie macie pojęcia o tańcu, a posiadacie jakiekolwiek poczucie rytmu i lubicie ruch, to z pewnością sobie poradzicie. Na początku nie jest łatwo, ciężko opanować nowe ruchy i zapamiętać nowopoznane układy, ale – wierzcie mi – po kilku/kilkunastu razach jest już ok i zamiast skupiać się na zapamiętywaniu kroków bawicie się nimi! Share the love for dance – brzmi nieco pompatycznie, ale prawdziwie – więc właśnie dzielę się z Wami moją nową miłością, miłością do tańca!:)

 

W tej chwili w podskokach biegam na wszystkie możliwe zajęcia – we Wrocławiu są dwie, moim  zdaniem genialne, instruktorki, dzięki którym zakochałam się w salsation – obie to Natalie. Z nimi nawet najcięższe zajęcia są przyjemnością, a godzina tańca to zdecydowanie za mało! Być może jest tutaj jakaś maniaczka salsation, która wie o czym mówię, a jeżeli nie wiecie to czym prędzej sie dowiedzcie!:)

Tutaj muzyka, która moim zdaniem idealnie pokazuje czym jest salsation – a choreografia pochodzi od samego twórcy, czyli tego pozytywnego pana na czele!:)

Tutaj vademecum w postaci  najlepszych układów:

https://m.youtube.com/user/AlejoBJ

Tu z kolei poczytacie o samym programie:

https://salsationfitness.com/about.php

Zainteresowane osoby z Wrocławia zachęcam do sprawdzenia czym jest salsation na własnej skórze, w fitness academy na Ul. Szybowcowej lub klubie Hasta la vista:) Te dwa miejsca mogę Wam z czystym sumieniem polecić!
Osoby z innych zakątków kraju na pewno też znajdą zajęcia w pobliżu – salsation jest coraz bardziej popularne!:)

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *