Przemyślenia przy porannej kawie – telewizyjne ogłupiacze!

Dzień dobry!:)
Dobry, bo wolny od pracy. Można spać do południa, w spokoju zjeść śniadanie, nie trzeba w pośpiechu zbierać się do pracy, ani spędzać w niej większości dnia. Można odpocząć z kubkiem kawy, przed telewizorem. Przecież telewizja jest pełna rozrywki!
Dla kogo ta rozrywka?

Zacznijmy od początku.
Chłodny listopadowy dzień. Dzień wolny od pracy. Pobudka bez budzika, po czym powolne podniesienie się z łózka i jeszcze wolniejszy spacer do kuchni, w celu zrobienia kawy.
Kawa gotowa. Następnym krokiem jest włączenie telewizora – w normalny dzień, o wcześniejszej godzinie, z przyjemnością (większą bądź mniejszą, w zależności od prowadzącego) oglądałabym „Dzień dobry TVN”. Niestety, jest już 12, a ja tylko z coraz mniejszą nadzieją na znalezienie czegokolwiek w chociażby najmniejszym stopniu nadającego się do obejrzenia „do kawy”, przerzucam kanały.
Proces trwa do godziny 14.
Jestem już po kawie i po śniadaniu. Poranna toaleta też już za mną. Zaczynam myśleć o przygotowywaniu obiadu, w międzyczasie robiąc w mieszkaniu niewielkie porządki.
Telewizor nadal jest włączony, a ja nadal chciałabym chociażby posłuchać czegoś przyjemnego dla ucha.
Niestety nic z tego.
Od dwóch godzin, przez dwie kolejne, na większości kanałów polskich – pomijając te muzyczne i informacyjne – można obejrzeć wyłącznie „Szkołę”, „Ukrytą prawdę”, „Trudne sprawy”, „Sąd rodzinny”, „W11 – wydział śledczy”, „Szpital”, „Policjantki i policjanci”, „Drogówkę”, „Patrol drogowy”, „Drogowych piratów”, czy bestseller jakim jest „Sędzia Anna Maria Wesołowska”. Nie kłamię. Od kilku godzin BEZ PRZERWY emitowane są wspomniane programy. Programy z – jak powszechnie wiadomo – tak fatalną grą aktorska i poruszanymi problemami, że nie wiadomo czy  śmiać się z nich czy płakać nad geniuszem ich twórców…
Dawno, dawno temu, kiedy istniały dwa, czy trzy tego typu seriale, dało się to wytrzymać. Nawet dało się je obejrzeć raz na jakiś czas taki ogłupiacz. Dzisiaj to jest jakaś plaga!

Oczywiście, gdybym nie chciała oglądać żadnego z wymienionych programów, mogę się skusić na powtórkę „Miodowych lat”, czy „Świata według Kiepskich” sprzed 15 lat, lub piątą w tym tygodniu powtórkę „Magla towarzyskiego”, „Miasta kobiet” czy „Pani gadżet”.
Rzadko oglądam TV – głownie w weekendy, by obejrzeć jakiś film czy talent show a nawet program urodowy. Kiedy włączam telewizor na chwilę rano czy wieczorem, chciałabym obejrzeć coś interesującego…nie pogardziłabym ciekawym reportażem, czy filmem.

Czy TV na prawdę nie stać na wyprodukowanie czegoś mniej idiotycznego, niż piętnasty z kolei serial fabularyzowany, oparty oczywiście „na faktach”? Czy poza wieczornym filmem, czy serwisem informacyjnym, nie można już w ciągu dnia liczyć na żaden konkretny  program?
Nie dziwię się, że przez kilka lat wytrzymywałam bez TV. Z nią czy bez niej – nie widzę większej różnicy.
Ludzie, czy te niskobudżetowe twory ogląda aż tak wiele osób, by zaśmiecać nimi 50% czasu emisji?
Szczerze – bloki reklamowe są niekiedy mniej irytujące i bardziej rozrywkowe, niż oferowane nam przez TV programy. Nie dziwi mnie opinia, że telewizja ogłupia…

A Wy? Co oglądacie w TV, dla zabicia nudy? A może zamiast TV wybieracie coś innego?:)

2 Comments

  1. Dokładnie! Ja też próbuję obejrzeć coś do kawy i prawdę mówiąc wolę ją wypić z laptopem na kolanach niż przed tv.Same te durne programy które wymieniłaś ,a żeby było mało tego 'dobrego" to nawet wieczorem późnym ciężko coś znaleźć. Jak nie polskie seriale , programy "rozrywkowe" typu "Kto poślubi mojego syna" czy Top model etc lecą właśnie również wspomniane wcześniej programy.Widziałam "Pamiętniki z wakacji" i "Zdrady" a zapomniała bym jeszcze nianie :p Ja nie wiem za co płacę ten abonament.Prawdę mówiąc gdyby nie dzieci i kanały z bajkami to zrezygnowała bym z tv.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *