Przemyślenia przy porannej kawie – co sie stanie, gdy Oreo dam…?

Hej!

Dziś mam dzień wolny. Nie tylko od pracy, ale i od kosmetyków. Postanowiłam poruszyć mój drugi ulubiony temat – reklamy.
Jak powszechnie wiadomo, reklama dźwignią handlu.
Lubię reklamy, a jeszcze bardziej lubię, kiedy potrafią mnie one przekonać do zakupu czegoś.
Niestety nie lubię, kiedy to „coś” okazuje się totalną klapą – a tak niestety często bywa.
Ten post nie będzie reklamą, nie będzie też próbą zmiany specjalizacji bloga – ten post to przestroga dla łakomczuchów takich jak ja…

Do rzeczy.

Jako czekoladoholiczka, pozwalam sobie dość często na tzw. „coś słodkiego”.
Wczoraj wybór padł na ciastka. Nie zwykłe ciastka, ale te z reklamy! Te, które są na tyle wyjątkowe i lepsze od innych, by kosztować ponad 6 zł. za opakowanie 176 g. W opakowaniu znalazłam cztery paczuszki, w każdej z nich cztery ciasteczka typu markiza – „kakaowe” z „waniliowym” kremem.

Opakowanie ładne, zawartość już nie.
Co się stanie, gdy Oreo dam…gościom? Pobrudzą sobie ręce i nafaszerują chemią.
Krzywo posklejane ciastka, z wypływającym ze środka kremem , który brudzi nam rączki…smutno.
A miała byc idealna słodka przekąska…

Mimo wszystko, w smaku są znośne – ale po przeczytaniu składu, złapałam się za głowę.
Mikroskopijne ciasteczka, reklamowane jako dobre dla dzieci i dorosłych zawierają w sobie wyłącznie to:

mąka, cukier, olej palmowy, kakao w proszku, skrobia, syroip glukozowo – fruktozowy, substancje spulchniające, sól, emulgatory i aromat…. i UWAGA „mogą zawierać mleko”.
Żałuję, że nie przeczytałam składu, przed podejściem do kasy i co najważniejsze, przed zjedzeniem tego świństwa…
Wiecie co? Nigdy więcej… Lepiej zjeść tabliczkę najtańszej czekolady, niż to cudo.

P. S. Czekam na zbesztanie, między innymi przez koleżankę dietetyczkę! 😀

2 Comments

  1. Ok, skoro już zostałam wezwana do tablicy… Abstrahując od beznadziejnego składu tych ciastek – naprawdę nigdy nie rozumiałam ich fenomenu, wg mnie na rynku dostępne są dużo lepsze. Jak widać reklama robi swoje 🙂

    ps. a najlepsze i tak są domowe 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *