Dobre, bo polskie – Soraya!

Cześć!

Dzisiaj pora na kolejny wpis z serii „Dobre, bo polskie”.
Następną polską marką, o której chciałabym wspomnieć przy okazji dzisiejszego posta, jest Soraya.
Firma – mniej, lub bardziej – każdemu dobrze znana i myślę, że lubiana.
Co prawda, od kilkunastu już lat udziały firmy nie są w naszych rękach, ale mimo to postanowiłam, że warto zaliczyć markę do tych „dobrych, bo polskich”, biorąc pod uwagę jej polskie korzenie:)

Na początek, standardowo, krótki wstęp.
Marka Soraya, istnieje od 1984 roku – więc już ponad 30 lat – a jej specjalnością są kosmetyki do pielęgnacji twarzy.
Ostatnimi czasy, pojawia się coraz więcej produktów przeznaczonych również do ciała.
Na pewno większość z Was, kojarzy hasło „Soraya, jak pięknie dziś wyglądasz!”, które jest hasłem przewodnim marki i jednocześnie jakby mottem firmy, której misją jest „przekonanie, że każda kobieta lubi być rozpieszczana, chce dobrze wyglądać i czuć się pewnie w swojej skórze”.

Swoją przygodę z marką – jak dobrze kojarzę – rozpoczęłam z podkładami do twarzy, które do dziś są jednymi z moich ulubionych, bo tanich i dobrych, a dodatkowo takich, które lubi moja skóra.

Wspominałam o nich tutaj:
 www. a-jutrem-zajme-sie-jutro.blogspot.com/2013/02/soraya-make-up-moj-podkad-idealny

Pomimo dość częstej zmiany szaty graficznej, czy opakowań i wprowadzaniu nowych produktów, cały czas jestem z nich zadowolona. Ubolewam nad tym, że wycofany został niemal z dnia na dzień podkład antybakteryjny, który był rewelacyjny do stosowania na co dzień…

Poza kosmetykami kolorowymi, stosowałam serię do pielęgnacji cery trądzikowej Soraya, a teraz jestem w posiadaniu serii do opalania, którą już niebawem będzie okazja wypróbować:)

Co jest w moim „zestawie”?
Na pierwszym miejscu 3w1 – starter opalania, przyspieszacz i balsam utrwalający opaleniznę, w jednym.
Na drugim miejscu balsam do opalania z filtrem – niskim, bo tylko 10, ale jestem w trakcie kuracji dermatologicznej, więc i tak chwilowo jeszcze unikam słońca.
Na miejscu trzecim balsam po opalaniu, z drobinkami – aby utrwalić opaleniznę i poprawić jej wygląd.
Czy i jak działają wspomniane produkty, na pewno dowiecie się niebawem:)

Słonecznego weekendu i co do słońca – pamiętajcie o umiarze!:)

3 Comments

  1. Ja nigdy nie używałam Soraya, więc nie wiem co mogę napisać :/
    Ale mam pytanie. Czy mogłabym napisać ''posta gościnnego''? Bardzo mi zależy 🙂

    nathaliexthere.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *