Przemyślenia przy porannej kawie – skąd się biorą kompleksy i jak sobie z nimi radzić?

Cześć!
Dawno nie pisałam o czymś mniej kosmetycznym, więc czas najwyższy poruszyć inny temat.
KOMPLEKSY – słowo znane każdej z nas (niestety), które – mam wrażenie – niemal zawładnęło kobiecym światem.
Dzięki swojej pracy, mam okazję obserwować to zjawisko na co dzień. TAK – kompleksy są wg mnie też zjawiskiem, a nie tylko stanem naszej psychiki.

Ale zacznijmy od początku.

Z pewnością znacie określenie „zakompleksionej nastolatki”?
No właśnie. Kiedyś – przynajmniej ja tak to pamiętam – istniało coś takiego, co było związane z wiekiem dojrzewania, czyli tzw. kompleksy.
Niektórzy z nich wyrastali, inni pielęgnowali je, by wraz z wiekiem stawały się one ich zmorą. DLACZEGO?

Kompleksy ma każda z nas, nie twierdzę że jest inaczej, ale kompleksem powinny być rzeczy na które nie mamy wpływu. Dziewczyny, litości, nie można w nie popadać z powodu kilku kilogramów więcej, czy nieudanej fryzury – wystarczy się wziąć za siebie, a kompleksy znikną!
Kiedy miałabym stanąć przed lustrem i zacząć wymieniać, co mi się w sobie nie podoba,  lepiej abym od razu powiedziała czy cokolwiek mi się w sobie podoba – jestem przekonana, że większość z nas nie wymieniłaby nawet 10 rzeczy. BŁĄD!
Poprzez dzisiejsze „kanony piękna”, jakie serwują nam media, większość z kobiet, niestety, pragnie być  tym midialnym „ideałem”.Nagle nie podoba nam się nasze ciało – bo modelki przecież są takie szczupłe! Nie podobaja nam się włosy, bo w reklamie szamponu widzieliśmy, że Żmuda – Trzebiatowska ma je takie piękne i błyszczące! Nie podoba nam się już nawet nasz uśmiech, bo przecież Shakira ma śnieżnobiały, a też używa Blend-a-med!
Uwierzcie mi, że większość z tych „ideałów” które widzimy na szklanym ekranie, czy na stronach czasopism, do pięt nam/Wam nie dorasta. Ich piękno to zasługa chirurgów i photoshopa – niestety. Ale każdy radzi sobie jak potrafi.

W dzisiejszych czasach, zakompleksione są te osoby, które nie powinny, a te, które rzeczywiście powinny mieć ku temu powody nic sobie z tego nie robią. I jedno i drugie, nie jest dobre. W pierwszej sytuacji, niepotrzebnie wyolbrzymiamy swoje wady zamiast z nimi walczyć a światu pokazywać swoje atuty, w drugiej zaś niepotrzebnie bagatelizujemy te wady, udając że ich nie ma, narażając się na krytykę innych – również niepotrzebnie.
Jak sobie radzić z kompleksami?
Uważam, że każda kobieta wie – a jeśli jeszcze nie wie, to jak najszybciej powinna się o tym dowiedzieć – jaka jest jej mocna strona. Każda z nas powinna znać swoje atuty i potrafić je wykorzystywać, aby móc walczyć z kompleksami i „kompleksami”.
Do czego ej to potrzebne? Do walki z kompleksami!
Już tłumaczę.

Uważasz, że masz za dużo tłuszczyku na udach? A może jednocześnie jesteś posiadaczką pięknych, pełnych ust? Pomaluj je na intensywny, kobiecy kolor (niekoniecznie czerwień) i wyjdź tak do ludzi – zapewniam, że piękne usta (uśmiech będzie dodatkowym atutem) będą zwracały na siebie więcej uwagi i dodadzą pewności siebie! A Ty weź się w garść i zacznij ruszać, aby nie musieć więcej odwracać uwagi!

Okazuje się, że to nie jest dobry dzień/tydzień/miesiąc dla Twoich włosów, bo cięcię/farbowanie nie poszło po Twojej myśli? Postaw na ubiór! Ponoć to nie szata zdobi człowieka, ale z całą pewnością ulubiona sukienka, seksowne szpilki, dopasowane dżinsy podkreślające figurę odwrócą uwagę, od fryzury. Ubiór dodaje pewności siebie, a włosy…odrosną!

Twoja cera jest kapryśna, a problem z niedoskonałościami spędza Ci sen z powiek? Znajdź swoją mocną stronę, która pomoże Ci zapomnieć o tym problemie (Może warto w tym czasie pokazać pięknie zadbane i pomalowane paznokcie, albo pięknie zaplecione włosy?). W międzyczasie zadbaj o buzię, by nie marnowała Ci spokojnego snu i pozwalała wyjść z domu z uśmiechem.

Uważasz, że masz za mały biust? A słyszałaś o czymś takim jak Push Up? Nie? Nadrób zaległości. Niech materiał pozwoli Ci odzyskać pewność siebie! A może dodatkowo, masz ładne ramiona? Odsłoń je! Ta część ciała, jest równie seksowna!

To tylko kilka przykładów (choć mogą być ich tysiące), ale wiem po sobie, że są skuteczne i mam nadzieję, że pomogą Wam zrozumieć intencję tego posta!:)
Aż strach pomyśleć ile dziewczyn, u których na pierwszy rzut oka widzę jedynie piękne włosy, dłuuugie nogi, czy wielkie bystre oczy, okazuje się tak mało pewnymi siebie osobami, poprzez takie błahostki, które wyrastają na wielkie problemy…a których tak naprawdę nikt nie widzi!  Poczujcie się dobrze w swoim ciele, jeśli nie potraficie tego zrobić od tak, to popracujcie nad tym!:) Tylko nie przesadzajcie – narcyzów też nikt nie lubi!:)
(Tak, ja również mam kompleksy, ale walczę z nimi codziennie i nigdy nie zawładną one moim życiem!:))

Pozdrawiam Was ciepło!:*
Aga

2 Comments

  1. Kiedy miałam trądzik miałam okropne kompleksy. Dziś mam w końcu normalną cerę, na której od czasu do czasu tylko coś zagości. Walczyłam z tym kompleksem wiele lat (6 lat samego leczenia). Jakbym się uparła to bym znalazła inne kompleksy, ale staram się z nimi walczyć. Założyłam aparat stały, żeby mieć w końcu piękne, proste zęby. Staram się cieszyć życiem i akceptować siebie, szkoda czasu na zamartwianie się. Jakbym chciała to bym mogła znaleźć miliard pomysłów na kompleksy, że mam krzywe nogi, duży nos, wolałabym proste włosy…po co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *