Jak wyleczyć trądzik? Kuracja izotretynoiną – miesiąc pierwszy!:)

Witajcie.

Tuż przed końcem ubiegłego roku, zdecydowałam się na swoją pierwszą wizytę u dermatologa, w celu zbadania swojej cery i otrzymania porady/pomocy. Chciałam skutecznego leku na trądzik, który co prawda nie objawiał się u mnie aż tak mocno, ale potrafił skutecznie uprzykrzyć życie. Nadszedł czas, aby  w końcu się z nim zmierzyć. odwiedziłam dobrego dermatologa, otrzymałam wskazówki i receptę. Liczę na poprawę, a Wy możecie liczyć na szczegółowe sprawozdanie z przebiegu leczenia.
Jutro mija miesiąc od rozpoczęcia leczenia – zapraszam do przeczytania relacji.

Dzień I
Lekarz, do którego umówiłam się na wizytę, po krótkim (baardzo krótkim, lecz treściwym) wywiadzie i obejrzeniu mojej cery, stwierdził, że może mi zaproponować jedynie lek doustny (jakież było moje zaskoczenie – le jak to, nie będzie maści?), na bazie pochodnej witaminy A – izotretynoiny.
Powiedział, że lek jest silny ale niemal w 100% skuteczny i leczy nim swoich pacjentów od lat. Zapewnił, że po 6 – 7 miesiącach (tyle ma trwać kuracja, kolejny szok…) moja cera będzie idealna, ale nie mogę przerywać kuracji. Otrzymałam kilka rad, otuchę i receptę. Pierwsza kontrola, za miesiąc wraz z wynikami badań, jakie zlecił – morfologia itp.Opowiedział co nieco o leku, później przyszedł czas na ostrzeżenia. Najważniejsza sprawa, o której należy pamiętać decydując się na kurację – zapomnieć o zajściu w ciążę, a nawet o planach przez najbliższy rok. Mnie to nie odstrasza, planów takich nie mam, więc śmiało wyraziłam zgodę na rozpoczęcie leczenia. Druga kwestia to sam lek – jego cena i działanie. Ale o tym dowiedziałam się już następnego dnia, gdy udałam się (a właściwie uczynił to mój mężczyzna :)) z receptą, otrzymaną od doktora do apteki, w celu zakupu leku.
Axotret to tańszy (polski) odpowiednik znanego pewnie wielu osobom Izoteku. Miękkie kapsułki, których opakowanie (60 szt.) kosztuje ok. 100 zł i wystarcza (w moim przypadku – 2×1 kapsułka dziennie) na miesiąc. Ulotka leku jest treściwa i zawiera ogromną ilość przeciwwskazań, ostrzeżeń i działań niepożądanych/ubocznych (od wysuszenia skóry, do stanów depresyjnych!:O), która nieco mnie przestraszyła.
No nic, jak to mówią – bez ryzyka nie ma zabawy, więc łyknęłam pierwszą dawkę.
Dla zainteresowanych, ulotka leku:  www.doz.pl/leki/p7479-Axotret

Tydzień I
Żadnych zmian na buźce nie zauważyłam, jedynie usta nieco wyschnięte – nie wiem czy za sprawą zimnego powietrza, czy tabletek. Stan cery nie pogorszył się, wysypu (jeszcze?) nie ma, ale jestem przygotowana na najgorsze.

Tydzień II
To już zdecydowanie efekty stosowania tabletek –  mocno spierzchniete/przesuszone usta, łuszcząca się skóra w najbardziej suchych miejscach (okolice nosa/czoła) – na szczęście nie na tyle, by przeszkadzało to w codziennym makijażu. Nie zmieniałam żadnych kosmetyków – ani do pielęgnacji, ani do makijażu.
Niesamowicie suche są również dłonie.
Wysypu nadal nie zaobserwowałam, chociaż mam wrażenie, że pojawiła się nieco więcej podskórnych krostek, które są moją zmorą…

Tydzień III
Kontynuacja zmian z poprzednich dni. Stan skóry się nie pogarsza, ani nie poprawia.
Ratunkiem dla ust jest mocno natłuszczająca pomadka ochronna, dla dłoni krem do rąk, natomiast dla twarzy delikatny peeling, który pomaga mi pozbyć się suchych skórek na nosie i czole, oraz obowiązkowo gruba warstwa kremu nawilżającego rano i wieczorem.
Żadnych dodatkowych specyfików, żądnych maści, poza cynkową – punktowo, gdy pojawi się coś większego na twarzy.

Pierwszy miesiąc – podsumowanie.
Nie odczuwam żądnych skutków ubocznych stosowania leku, poza dyskomfortem, jakim jest przesuszona skóra. Dla mojej cery mieszanej, nie jest to jednak aż tak problematyczne. Dodatkowo – brak jakiegokolwiek przetłuszczania się włosów (zawsze myję je codziennie – teraz nie ma takiej potrzeby).
Chyba zauważam w końcu pierwsze oznaki wspominanego „wysypu”…na szczęście nie na tyle silne, aby mnie zniechęcić! Za kilka dni rozpoczynam drugie opakowanie i drugi miesiąc kuracji.
Do końca kuracji pozostało 6 miesięcy!:)

P. S. Moja wesoła gromadka codziennych towarzyszy, którzy są ze mną wszędzie – w kieszeni,w torebce, przy łóżku…:)

3 Comments

  1. Hej! Dzięki za cenne źrodło informacji 🙂 Właśnie założyłam bloga, gdzie będę opisywać moją rozpoczętą kurację izotretynoiną. Jeśli znajdziesz chwilkę na jej przeczytanie a może i na zostawienie miłego słowa, będzie mi niezmiernie miło. Pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *