Przemyślenia przy porannej kawie. Różnica między drogeriami – Rossmann&Hebe…

Cześć!

Postanowiłam dorzucić do swojego „repertuaru” blogowego nowy cykl – przemyślenia, przy porannej kawie. Aby czasami było nieco mniej kosmetycznie:) Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na pierwszy ogień – moje ostatnie przemyślenia na temat zakupów w drogeriach.
Na wstępie wyjaśnienie – nie pisze tego posta, z powodu uprzedzenia do Rossmana, nadal robię w nim zakupy, gdy mam potrzebę. Przeważnie kupuje tam, gdzie mam bliżej. Ostatnio częściej zaglądam jednak do Hebe, drogerii Jaśmin czy Superpharm, chociaż wszystkie te drogerie mam obok swojej pracy.
Dlaczego tak się dzieje?

Nie z powodu cen, nie z powodu asortymentu, ani żadnych tego typu rzeczy. Coraz częściej omijam Rossmana, na rzecz np. Hebe z powodu obsługi. (Superphart  z kolei, mimo swoich często konkurencyjnych cen odstrasza mnie kolejkami i ściskiem.) To ona jest tym, co najbardziej różni te dwa sklepy.

Pierwsza rzecz, jaką zauważamy po wejściu do sklepu? Ochrona. W Rossmanie potrafi Cię dosłownie „śledzić”, w Hebe spokojnie siedzi i mówi „dzień dobry”.
Druga sprawa – kasjerki. W Rossmanie klepią każdemu tą samą regułkę, od „czy zapakować zakupy do reklamówki”, przez „polecam panu szampon do włosów” (nawet jeśli Pan jest łysy jak kolano), aż do „dziękuję i zapraszam ponownie”, w Hebe natomiast za każdym razem słyszę co innego – oczywiście poza pytaniem o kartę na punkty i wręczeniem gazetki promocyjnej (którą tutaj nam WRĘCZAJĄ wraz z zakupami, nie trzeba się o nią prosić…).
Trzecia, najważniejsza sprawa – obsługa.
Panie/dziewczyny w sklepie, wiedzą co i jak, potrafią polecić, mają czas dla klienta. Każda ma swój dział w danym czasie, nie każda wie na której półce co jest, ale potrafi odpowiedzieć chociażby na moje ulubione pytanie – „Czy dostanę brązowy tusz do rzęs?” – na które odpowiedzią w Rossmanie ZAWSZE jest przeszukiwanie wszystkich półek z kolorowymi kosmetykami, co ja równie dobrze potrafię zrobić. Szczerze? Nie wiem jak wygląda szkolenie w Hebe, ale wierzcie mi, że w Rossmanie nie szkolą z asortymentu sklepu – jak jedna z drugą same się nie dowiedzą, co sprzedają, to pomocy od nich nie uzyskamy… Nieszczególnie lubię, kiedy obsługa podchodzi do mnie i co rusz pyta czy w czymś może pomóc, ale jeżeli rzeczywiście potrafi pomóc…chyba zmienię zdanie.
Ostatnia ważna różnica? Nie zauważyłam jeszcze nigdy w Hebe żadnego uszkodzonego, rozlanego, czy połamanego produktu… Można? Można.

Drogie czytelniczki, życzę Wam rozsądnych i owocnych zakupów, a zarazem udanych prezentów – tych wręczonych, oraz tych otrzymanych, a same święta niech będą rodzinne, ciepłe i spokojne!
Wesołych Świąt!

Aga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *