ZIAJA – liście manuka, seria oczyszczająca!

Witajcie:)

W sieci roi się już od opinii na temat nowej serii kosmetyków ZIAJA do pielęgnacji cery. Mowa oczywiście o zielonej serii z liśćmi manuka. Czas na moją opinię.

Ok. miesiąc temu wybrałam sobie 4 kosmetyki z tej serii, które wydały mi się najlepsze dla mojej cery:
tonik zwężający pory na dzień/na noc
żel myjący, normalizujący na dzień/na noc
krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc
nawilżający krem korygująco – ściągający na dzień

Kusi mnie jeszcze pasta przeciw zaskórnikom (zachwalana, w każdej recenzji na jaką trafiam), oraz reduktor zmian potrądzikowych – ale to może przy następnej okazji.

Do rzeczy.
Cała seria skierowana jest do posiadaczek cery tłustej, normalnej i mieszanej i składa się z 7 kosmetyków.
O każdym z nich, szczegółowo tutaj: www.ziaja.com/kosmetyki

Liście manuka – główny składnik kosmetyków, to liście z drzewa herbacianego. Ekstrakt z nich, zawarty jest w produktach tej serii.

Ciekawostka:

„Drzewo Manuka pomimo wielu niedogodności klimatycznych rozwija się doskonale, dzięki olejkowi, który jest gromadzony w liściach i chroni drzewo przed atakiem bakterii, grzybów oraz insektów.

Olejek jest pozyskiwany poprzez łagodne odparowanie gałązek, w wyniku czego uwolniona zostaje esencja olejkowa z liści. Proces ten jest znany jako czysta destylacja parowa, a podczas ekstrakcji nie stosowane są żadne chemikalia.

Właściwości lecznicze tego olejku były znane już od dawna przez rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii – Maori – natomiast przez świat nauki został on doceniony stosukowo niedawno. Surowiec ten został uznany za godny zainteresowania w momencie, gdy dr Cooke z Instytutu Cawthom przetestował kilka próbek olejku i upowszechnił dosyć interesujące wyniki swoich badań. Testy dowiodły, że olejek Manuka wykazuje szerokie spektrum działania przeciwmikrobiologicznego, zapobiegając tym samym podrażnieniom oraz infekcjom skóry i ciała. Działanie to jest 20-30 razy bardziej skuteczne od australijskiego drzewa herbacianego w przypadku bakterii gram-dodatnich i 5-10 razy bardziej skuteczne w przypadku grzybów. Ponadto badania dowiodły dużą efektywność w zwalczaniu bakterii wywołujących trądzik i opryszczkę. Przyczyną tak wysokiej skuteczności przeciwmikrobiologicznej jest wysoka koncentracja (20-30%) cyklicznych triketonów.”
Cała seria kusi opakowaniami w pięknych turkusowych i białych barwach, oraz prostą szatą graficzna, typową dla ZIAJI.

Cena kosmetyków jest również na plus – maksymalnie zapłacimy 10 zł/szt.
Wszystkie produkty posiadają ładny, delikatny zapach – to również zaleta większości kosmetyków tej firmy.
Pamiętam, jak będąc nastolatką, stosowałam serię TinTin – miała bardzo podobny zapach i również byłą przeznaczona do cery tłustej, problematycznej/trądzikowej. Pamiętacie?

Spodziewałam się widocznych efektów, tymczasem nie ma ich wcale…
Cały komplet używam ok 2 tygodni – żel dobrze oczyszcza, odświeża i nawet zmywa makijaż, tonik ładnie nawilża, oczyszcza, łagodzi podrażnienia i zamyka pory.

Krem na dzień jest bardzo dobry – redukuje zaczerwienienia, nawilża, jest idealny pod makijaż no i ma filtr, ale krem noc nie robi chyba nic…może potrzeba więcej czasu?

Podsumowując – bardzo dobra seria do codziennej pielęgnacji, ale nie liczcie na cuda:)
Oczywiście mówię tu wyłącznie o tych 4 produktach – kto wie, jak radzą sobie pozostałe. Jeśli kiedyś się przekonam, dam Wam znać!:)

5 Comments

  1. Może 2 tygodnie to rzeczywiście za krótki okres, żeby kosmetyki zaczęły przynosić jakieś efekty. Słyszałam o nich naprawdę bardzo dużo pozytywnych opinii, i nie powiem kuszą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *